Pierwsza Komunia w Chorzowie rzadko kończy się na obiedzie. To przecież miasto Parku Śląskiego — po uroczystości wiele rodzin planuje jeszcze spacer parkowymi alejami, wizytę w zoo albo popołudnie w wesołym miasteczku. Zanim jednak wszyscy ruszą dalej, jest kilka godzin przy stole, które dzieciom-gościom potrafią mocno się dłużyć. Właśnie wtedy najbardziej przydaje się animator na komunię w Chorzowie: dorośli spokojnie świętują, a najmłodsi mają własny program w kąciku animacyjnym. Jako AnimatOlka — zespół animatorek z pobliskiego Knurowa, z ponad 10-letnim doświadczeniem i ponad 2000 poprowadzonych wydarzeń — wypełniamy ten czas zabawą tak, żeby nikt nie wiercił się na krześle i nie odliczał minut do diabelskiego młyna.
Najpierw wspólny stół, potem parkowe atrakcje
W wielu miastach przyjęcie komunijne wypełnia cały dzień. W Chorzowie często bywa inaczej: obiad w restauracji lub w domu to pierwszy akt, a drugim jest rodzinne wyjście do Parku Śląskiego, do zoo czy do wesołego miasteczka. Taki plan ma jeden słaby punkt — dzieci doskonale wiedzą, co je czeka po deserze, więc przy stole trudno im usiedzieć. Nasza rola polega na tym, żeby godziny między toastem a wyjściem z sali były dla nich równie atrakcyjne jak to, co przyjdzie później. Kiedy rodzina w końcu rusza w stronę parku, dzieci mają za sobą świetną zabawę, a rodzice — przeżyty w spokoju obiad, bez powtarzanego co chwilę „kiedy już pójdziemy?”.
Kącik animacyjny, czyli osobny mały świat na sali
Na przyjęciu komunijnym rozstawiamy kącik animacyjny — wydzieloną przestrzeń, w której dzieci-goście znajdują zajęcie na standardowe około 3 godziny. Animatorka prowadzi zabawy grupowe, maluje buźki, wykonuje tatuaże brokatowe, puszcza bańki mydlane, modeluje balonowe zwierzaki i czuwa nad kącikiem plastycznym, a w finale potrafi porwać wszystkich do mini disco. Jedna animatorka opiekuje się grupą do około 12 dzieci; jeśli małych gości jest więcej, przyjeżdżamy we dwie. Dla rodziców oznacza to jedno: przez cały obiad dzieci są zajęte i pod okiem osoby, która robi to zawodowo. Nie musisz zresztą wierzyć nam na słowo — 354 opinie z oceną 5,0 w Google wystawili rodzice, którzy tak właśnie przeżyli swoje rodzinne uroczystości.
Zabawy dobrane do rangi dnia i galowych strojów
Komunia to nie urodzinowa impreza — i nasze animacje to respektują. Nie przekrzykujemy rozmów przy stole ani życzeń składanych przez dziadków; zabawy prowadzimy z wyczuciem, w rytmie przyjęcia, a głośniejsze punkty, jak mini disco, planujemy wtedy, gdy naprawdę pasują do przebiegu dnia. Pamiętamy też o czymś, o czym łatwo zapomnieć w ferworze przygotowań: dzieci przychodzą w galowych strojach. Dlatego stawiamy na atrakcje bezpieczne dla białych sukienek i eleganckich garniturków — kącik plastyczny organizujemy tak, by żadna koszula nie ucierpiała, a malowanie buziek i tatuaże brokatowe nie zagrażają odświętnym ubraniom.
Od pierwszego gościa do finału — jak to przebiega
Na miejsce przyjeżdżamy przed gośćmi, żeby spokojnie rozstawić kącik i przywitać dzieci, gdy tylko pojawią się na sali. Potem animacja toczy się modułami: na początek zabawy integracyjne, które ośmielają dzieci nieznające się nawzajem, później rotacyjnie malowanie buziek, tatuaże brokatowe, modelowanie balonów i prace plastyczne, przeplatane zabawami grupowymi dla całej gromadki. Bańki mydlane robią furorę jako przerywnik, a całość zamykamy finałem — najczęściej jest to mini disco, po którym dzieci wracają do rodziców z balonowym zwierzakiem w dłoni. Standardowy blok trwa około 3 godzin, czyli mniej więcej tyle, ile rodzinny obiad z deserem.
Sala w restauracji czy przyjęcie w domu?
Animujemy w obu wariantach. W restauracji potrzebujemy jedynie kawałka przestrzeni na kącik — resztę przywozimy ze sobą i ustawiamy tak, żeby nie kolidować z pracą obsługi ani układem stołów. Przyjęcie w domu lub w ogrodzie daje z kolei więcej swobody: bańki mydlane najpiękniej wyglądają na trawie, a dzieci mogą się wyszaleć bez oglądania się na innych gości lokalu. W obu przypadkach zasada jest ta sama — to my dostosowujemy się do miejsca, nie odwrotnie.
Kalendarz komunijny: kto pierwszy, ten w maju
Sezon komunijny na Śląsku to maj i czerwiec, a jego rytm wyznaczają parafie: gdy tylko ogłoszą daty uroczystości, rodzice zaczynają spinać rezerwacje — salę, fotografa, tort i animacje. Majowe soboty znikają z naszego kalendarza pierwsze, często już zimą. Jeśli znasz już termin komunii w chorzowskiej parafii, nie zostawiaj animacji na ostatnią chwilę — im wcześniej się odezwiesz, tym większy wybór godzin. Szczegóły pakietów i to, co wchodzi w ich skład, znajdziesz w naszym cenniku. A o dojazd nie musisz się martwić: z Knurowa do Chorzowa mamy rzut beretem, więc będziemy na miejscu na długo przed pierwszym gościem.